List Misyjny - o. Janusz Prud SVD - Botswana

List Misyjny - o. Janusz Prud SVD - Botswana

Drodzy Przyjaciele Misji!

Serdecznie pozdrawiam Was i Wasze Rodziny z dalekiej Botswany.
W sposób szczególny pozdrawiam Wszystkich, którzy doświadczają cierpienia i choroby. Modlę się w Ich intencji, prosząc, aby w Bogu odnajdywali ukojenie i sens przeżywania wszelkiego cierpienia.

Szczególnie pragnę podziękować wszystkim za modlitwę. Jest ona niczym innym jak światłem i mocą Chrystusa na drodze mego misyjnego posługiwania. Cieszę się, a zarazem dziękuję Bogu, za każdy dar modlitwy. Bardzo dziękuję za Wasze ofiary materialne, którymi dzielicie się z dziełem misji, do którego posyła nas Pan. Wiem, że jest ona darem Waszych serc, za co jestem bardzo wdzięczny. Wszelkie ofiary są wielkim wsparciem w mym codziennym misyjnym życiu i posługiwaniu. Świadomość Waszego wsparcia modlitewnego jak i ofiary pieniężnej w tym misyjnym dziele Chrystusa, ma wielkie znaczenie zarówno dla mnie jak i ludzi wśród których pracuję.
Oni również z głębi serc dziękują za Wasze wsparcie.

Teraz chciałbym podzielić się tym, co wydarzyło się ostatnio na mojej misji. Dwa lata temu moi Przełożeni zakonni poprosili mnie, abym otworzył nowa placówkę misyjną. Otwarcie nowej misji nie polega jedynie i wyłącznie na budowaniu świątyń czy potrzebnych budynków. Jest to przede wszystkim budowanie Wspólnoty Kościoła.

Przez pierwszy rok mego posługiwania mieszkałem na placówce odległej około 50 km od mego miejsca pracy. Do mojej misji jeździłem dwa razy w tygodniu. Zostawałem tam po trzy dni. Tak więc większość mego czasu spędzałem tam, gdzie stara mała kapliczka służyła mi za miejsce do mieszkania. Na misji był już nowo pobudowany budynek kościoła.

Warunki mieszkaniowe pozostawiały wiele do życzenia. Nie było prądu i wody.Było to ciekawe a zarazem pouczające doświadczenie.
Wieczory spędzałem przy blasku świec i lampy naftowej. W między czasie dobudowaliśmy do kapliczki małą kuchnie i łazienkę.Udało się nam doprowadzić prąd, założyć telefon i doprowadzić wodę.
Cieszyłem się jak dziecko, kiedy podłączono mi prąd, wodę i telefon.
Poczułem, że wracam do cywilizacji.. Choć dziś muszę Wam powiedzieć, że z chwilą pojawienia się światła szybko zatęskniłem za świecami i lampą naftową. Ich światło sprawiało, że umiałem się bardziej wyciszyć i skupić.
Po zakończeniu tych podstawowych remontów, pod koniec sierpnia 2006 roku wprowadziłem się na stałe na moja misję. Ludzie cieszyli się bardzo, że wreszcie będę z nimi cały czas. Był to radosny moment i powitanie mnie na nowym miejscu. Jednak nie warunki fizyczne, czyli warunki mieszkaniowe były i ciągle są największym wyzwaniem do budowania nowej misji.
Głównym wyzwaniem mej pracy misyjnej było i jest położenie dobrego duchowego fundamentu w sercach ludzi i wspólnocie Kościoła. Praca ta wymaga wiary i zaufania Bogu, który był i jest Głównym Budowniczym wspólnoty swego Kościoła.

Pracowałem już z wieloma Wspólnotami Kościoła, tym razem musiałem budować nową, dojrzałą duchowo wspólnotę. Nie jest to budowa od podstaw. Misjonarze, którzy opiekowali się tą misją /była to ich wioska dojazdowa/ zrobili wiele i pracowali mocno nad dojrzałością i wzrostem duchowym mej obecnej wspólnoty.
Obecnie uczymy się być odpowiedzialni za samych siebie jeżeli chodzi o wiarę, jak i materialne utrzymanie misji.
Czeka nas długa droga, która będzie wymagała wiele cierpliwości, wiary i zaufania Panu, który jest tu Budowniczym. Raz jeszcze dziękuję za modlitwy i ofiary materialne. Wasz DAR ma wielkie znaczenie i udział w budowaniu mej nowej Wspólnoty Kościoła.

Dużo pracuję z dziećmi, zachęcając ich na różne sposoby, aby przychodziły na misję i czuły się tutaj dobrze. Pewna grupa Polaków pomogła mi w zorganizowaniu sprzętu sportowego. Dzieci często przychodzą na misję i bawią się w różne gry sportowe. Oczywiście są również obecne w kościele na modlitwie i Mszy Świętej. Bardzo cieszy mnie fakt, że wiele dzieci z wioski interesuję się coraz bardziej naszą placówką misyjną. Są to takie małe kroki, ale ważne w życiu naszej misji, która jest miejscem Pana Jezusa Chrystusa.

Kończąc pozdrawiam Was i Wasze Rodziny bardzo serdecznie.

Modlę się w Waszych intencjach i z serca Wam błogosławię.