Wielki Post 2019

W Środę Popielcową rozpoczęliśmy Wielki Post,  naszą 40 dniową drogę ku Wielkanocy, która pozwoli nam przygotować się na głębokie przeżycie wielkiej tajemnicy paschalnej, którą jest męka, śmierć i  zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

W tych dniach jesteśmy zaproszeni do odnowy naszego chrześcijańskiego życia, i do przemiany naszych  serc, poprzez nawrócenie i pojednanie z Bogiem i ludźmi. I nie chodzi tutaj tylko o zwiększenie liczby naszych praktyk religijnych; więcej modlitwy, więcej postu, więcej jałmużny, tylko o przeniknięcie Duchem Bożym naszych modlitw i dobrych uczynków,
o czym mówi jedna z wielkopostnych Ewangelii: “Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi, po to, aby was widzieli”.

Dlatego nasz wysiłek wielkopostny, powinien charakteryzować się szczerością, cichością i  pokorą, aby Łaska Boża mogła nas przemienić. Unikajmy w tych dniach modlitwy i czynów pobożnych na pokaz i podejmijmy trudną pracę wewnętrzną, która  prowadzi do naszej przemiany duchowej.

Wielki Post to czas modlitwy; lepszej modlitwy, bezinteresownej, wspólnie z całą rodziną, z większą dozą wiary i zaufania. To czas głębszego spotkania z Panem, aby On mógł dotknąć swoim miłosierdziem naszych serc i przemienić nasze życie.
W modlitwie nie chodzi o wyszukane słowa, ani o wielomówstwo, tylko o głębokie zjednoczenie z naszym Ojcem Niebieskim. Kiedy dzieci rozmawiają z rodzicami, czynią to z prostotą i serdecznością, dziękując za ich miłość i prosząc o to, czego potrzebują.

Wielki Post, to również czas skromniejszego życia i nie chodzi jedynie o ograniczenia w jedzeniu i piciu, lecz o poważne zmiany w naszym stylu bycia i naszego stosunku do innych. Czyniąc post, rezygnuję z czegoś, co mnie uzależnia, co odbiera mi wolność, co zabiera mi dużo czasu, co nie pozwala mi na bycie z rodziną, na wychowanie dzieci. Poszcząc, rezygnuję
z tego, co stało się dla mnie swego rodzaju bożkiem, któremu wiernie służę.   

Wielki Post, to również czas jałmużny; chodzi o to, abyśmy stali się bardziej wrażliwi na osoby cierpiące i potrzebujące,
bardziej skłonni do wyciągnięcia ręki w ich kierunku, aby im pomóc. I nie chodzi o to, aby im podrzucić parę groszy, ale o to abyśmy poczuli cierpienie i potrzebę drugiej osoby, aby jej trudna sytuacja nas zabolała, abyśmy dostrzegli w niej twarz potrzebującego Jezusa.

Prośmy Miłosiernego Boga, aby nas umocnił w naszych wielkopostnych wysiłkach ku nawróceniu. Aby pomógł nam przezwyciężyć rutynę naszych modlitw, nasze zapatrzenie się w samych siebie i skierował nasze myśli i serca ku Jezusowi
i tym, którzy nas potrzebują.

 

                                                                                                                                                      O. Henryk Piotrowski SVD