List Misyjny - o. Zdzisław Grad SVD - Madagaskar

Drodzy Przyjaciele Misji!

Dobiega końca mój urlop misyjny w Polsce. Jestem w Ojczyźnie już ponad 3 miesiące i czas wracać. Miło się przebywa i wita, natomiast o wiele trudniej przychodzi nam się żegnać.
Jeden z moich kolegów, francuski misjonarz powiedział, że aby znowu powrócić na misje to trzeba mieć na nowo nieco wiary. To prawda.
Podczas tego urlopu jak nigdy rzuciłem się w wir animacji misyjnej tutaj w kraju, spotykając się z różnymi grupami misyjnymi, głosząc kazania w kilkunastu parafiach, zachęcając do pomocy misjom przy różnych okazjach. Podczas moich kaznodziejskich wystąpień akcentowałem głównie wartości i dar wiary, którym my, europejscy katolicy jesteśmy obdarzeni.
Tak, jesteśmy duchowymi bogaczami!
To właśnie bezpośrednia służba na Madagaskarze, uświadomiła mi jak bardzo jesteśmy bogaci. A jednak niewielu to pojmuje. Trudno zachęcać kogoś do misyjnego zaangażowania i zatroskania, jeśli sam nigdy nie doświadczył i nie przeżył bogactwa i wartości swojej wiary.
To właśnie jedynie wiara w osobę Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela popycha nas do tego szaleństwa. Kiedyś na wykładach z teologii była mowa o tzw. „anonimowych chrześcijanach", którzy nie znając Ewangelii bez ich osobistej winy mogą dojść do zbawienia.
To prawda, ale o wiele pewniej, łatwiej i skuteczniej mogą to zrealizować będąc wcieleni w widzialną wspólnotę Ciała Chrystusowego, w widzialny Kościół, korzystając z bogactwa jego kierownictwa, Sakramentów i Słowa Bożego. To są racje powiedzmy teologiczne. Przejdźmy jednak do praktycznych. Będąc w kontakcie bezpośrednim z niechrześcijanami i obserwując ich życie przed i po staniu się chrześcijaninem muszę mu powiedzieć, że to najbardziej motywowało mnie do pasji głoszenia Ewangelii.

Tym bardziej, kiedy widziałem jak bardzo dobrodziejska była interwencja Jezusa u tysiąca osób wyzwalających ich ze strachu śmierci, bezsensu życia, z chorób duchowych, cielesnych i psychicznych spowodowanych praktykowaniem kultów pogańskich... itp.
Te przeżycia najbardziej ugruntowały mnie w przeświadczeniu o nieskończonym dobrodziejstwie WIARY i nieskończonej wręcz szansy tych, którzy ją posiadają.
Święty Paweł jak nikt, był przeświadczony o tym, stąd wyrywa się z jego ust:
„Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii..." to „biada" może po części dotknąć każdego z nas, kiedy zamykamy się w naszym duchowym egoizmie i obojętności, w naszych prywatnych, lokalnych, krajowych, parafialnych zatroskaniach pomijając ogromne potrzeby niwy misyjnej.
Tak, powtarzam raz jeszcze, że doświadczając na sobie samym dobrodziejstw wiary w naturalny sposób i spontanicznie łatwo dajemy się namówić na zaangażowanie misyjne, bądź bezpośrednie, bądź pośrednie. Z kolei dzieliłem się z wieloma tym, jak bardzo Duch Święty daje znaki swojego błogosławieństwa w bezpośredniej działalności misyjnej.

To te znaki, które potwierdzają głoszenie Dobrej Nowiny umacniają na nowo kościół i odnawiają Go. To, że misje odnawiają Kościół mówił też Jan Paweł II.
Zauważyłem, że obecny czas w Polsce nie sprzyja pod wieloma względami trwaniu niezachwianie przy Kościele i wierze.

Jednak Jezus nie zestarzał się, a Ewangelia nie jest pustym frazesem.
Służąc Jezusowi na misjach na nowo doświadczyłem, że tylko ON, JEZUS, jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Drodzy moi Przyjaciele, żegnając się z Wami przed kolejnym wyjazdem na Madagaskar pragnę Wszystkim gorąco podziękować za serdeczne przyjęcia, spotkania, modlitwy i ofiary. Wdzięczność do was wszystkich niosę głęboko w sercu.
Na nowo polecam się Waszej misyjnej modlitwie za mnie osobiście, za tych, którym posługuję i o Boże błogosławieństwo dla dzieł i inicjatyw, które podejmuję dla Kościoła misyjnego na Madagaskarze.

„Hej Madagaskar, kraina czarna, skwarna, Afryka dzika, hej Madagaskar..."
Szczęść Boże!
o. Zdzisław Grad SVD