List Misyjny - o. Janusz Prud SVD - Botswana

Serdecznie pozdrawiam z Botswany!

W tej krótkiej notce chciałbym podzielić się pewnym wydarzeniem, które miało miejsce w mojej wiosce. Był to dzień modlitw w intencji ludzi chorych. W Botswanie mamy wielu chorych. Większość nich to nie ludzie w podeszłym wieku, którzy chorują i umierają, ale ludzie młodzi, w średnim wieku, a nawet dzieci. Taki niecodzienny obrazek społeczeństwa, które umiera w młodym wieku na AIDS. Moje „czarne" owieczki modliły się z głębi serca, w bólu codziennego doświadczenia owej choroby (chyba nie ma w naszym społeczeństwie rodziny, która nie byłaby dotknięta tragedią owej plagi AIDS), prosząc Boga o cud. Modliły się za tych, którzy umierają, którzy są już nosicielami owej choroby, jak również za tych, którzy są potencjalnymi kandydatami wcześniejszej śmierci.

Przy ołtarzu miałem 4 ministrantów, dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Obaj chłopcy są już sierotami. Rodzice ich zmarli na AIDS wieku około 30 lat. Jeden z chłopców ma 8 lat, drugi 11 lat. Obaj są nosicielami wirusa HIV. Taki mały spadek „życia" po rodzicach. Ci chłopcy umierają. Jest to tylko kwestia czasu, za tydzień, miesiąc a może uda im się przeżyć kolejny rok. Przyjmują specjalne leczenie, które ma na celu wzmocnić ich biologiczny system.

W naszej wspólnocie, podczas modlitwy wiernych, ludzie modlą się swoimi słowami ze swoich miejsc. W pewnym momencie głos modlącego się dziecka zabrzmiał w murach naszej świątyni. Cała Wspólnota „zamarła" w ciszy. Piękno i niewinność dziecięcego głosu modlitwy budził piękno i niewinność w naszych sercach, czyli Obrazu i Podobieństwa Boga. Szybko rozpoznałem głos modlącego się dziecka. Był to mój 11-letni ministrant chory na AIDS. Bardzo spokojnym głosem, ile było w nim zaufania i wiary, prosił Boga w intencji ludzi chorych na AIDS. Swą modlitwę zakończył słowami: „Panie Boże dziękuję Ci, że jesteś z nami i żyjesz w naszych sercach. Dziękuję, że nas kochasz"

Głęboka cisza ogarnęła nie tylko mury naszej świątyni, ale wszelkie zakamarki naszych serc. W ich głębi „trawiliśmy" spotkanie z żyjącym Bogiem, który przemówił do nas ustami umierającego dziecka. Bóg obudził w nas Pełnię i Prawdę, kim właściwie jesteśmy, czyli swój Obraz i Podobieństwo. Uczynił to słowami modlitwy umierającego dziecka.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wiele radości w rozpoznawaniu Głosu Boga przemawiającego do nas w Słowach Pisma Świętego jak i ustami tak wielu otaczających nas ludzi.

Szczęść Boże