List Misyjny - o. Mariusz Pacuła SVD - Ghana

Drodzy Przyjaciele Misji!

Przesyłam serdeczne pozdrowienia z Ghany. Zacznę od pewnego zdarzenia, a mianowicie: z Grupą młodzieży grałem w siatkówkę. Widać było pełne zaangażowanie z obu stron. Chcąc zwycięstwo przeciągnąć na swoją stronę, często używaliśmy słów zachęty, by się zmobilizować do gry. Padały również słowa pełne ironii i żartów pod adresem drużyny przeciwnej, by zniechęcić ich do walki. Zwycięstwo odniosła drużyna przeciwna. Zacząłem narzekać i okazywać frustrację, że z ową młodzieżą nic mi nie wychodzi. Temu wszystkiemu przysłuchiwał się jeden z moich uczniów. Po chwili zwrócił mi uwagę, żebym się w ten sposób nie zachowywał, bo to źle na wszystkich wpływa. Wówczas też podzielił się ze mną swoim doświadczeniem, które przeżył na modlitwie. Opowiedział mi pewną historię z życia:

W jego życiu również było wiele złych decyzji, frustracji, załamań tak, że był u kresu utraty wiary. Usiadł pod drzewem i zaczął obarczać Boga za wszystko. Wyraził to na modlitwie w ten sposób: Wszystko, co mamy na tym świecie to są tylko problemy i jeszcze raz problemy oraz świat pełen złudzeń. Wszystko to jest zbyt trudne, by to zrozumieć czy pojąć, a jeszcze trudniej jest znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie. Gdybym był Bogiem uczyniłbym ten świat lepszy niż ten obecny...

Po chwili refleksji i ciszy usłyszał wewnętrzny głos:

„To jest właśnie to, co ty przypuszczalnie powinieneś robić"

Zrozumiał wtedy, ze Bóg zaprasza go do budowy lepszego świata jego rękami, ustami, nogami, całym sobą, tam gdzie mieszka i gdziekolwiek idzie. To stało się jego celem życiowym, by swoją postawą pokazać dobroć Boga, która jest w nas, a gdy się nią dzielił stawał się bogaty oraz pełen nadziei i miłości. Młodzi Afrykańczycy mają głębokie przeżycia duchowe, jeśli się nimi dzielą wiele mogą wnieść w życie innych ludzi. Tak też, ten oto młodzieniec otworzył mi oczy, by jego spojrzeniem postrzegać rzeczywistość, która mnie otacza tu w Ghanie. To spojrzenie na świat oczami młodego Afrykańczyka przesyłam do moich Dobrodziei, dzięki którym moje posługiwanie w tym zakątku świata trwa od lutego 2001r.

Drodzy Przyjaciele misji, gdziekolwiek mieszkacie, pragnę wyrazić Wam wielką wdzięczność za dary, którymi obdarzacie nie tylko mnie, ale cały świat misyjny. Ponieważ modlitwa, ofiara, wyrzeczenia są niewymierne, jestem świadom, że tylko Bóg może je ogarnąć i wynagrodzić. Proszę Go w codziennej modlitwie, aby pamiętał wasze wielkie i gorące serca, jakimi obdarzacie mnie i misyjne dzieło Kościoła.