1. Prostota wiary - Kl. Maciej Zieliński SVD, Australia

 Drodzy Dobrodzieje i Przyjaciele Misji!

             Przesyłam serdeczne pozdrowienia z centralnej Australii. Życie na pustyni ma swoje wady i zalety, zresztą tak jak wszystko w naszym życiu. Podczas mojego doświadczenia misyjnego spotykam się i pracuję z Aborygenami. Jest to dość trudna misja, ponieważ musimy zmagać się nie tylko z wysokimi temperaturami, bo latem słupki rtęci potrafią dojść
do 47 kresek, ale przede wszystkim z problemami, jakimi dzielą się z nami ludzie. Wiara rdzennej ludności Australii zadziwia mnie swoją prostotą, w której zawiera się głębia chrześcijaństwa.

            Ostatnio wyjechaliśmy na pustynię, by spotkać się z ludźmi. Miałem przyjemność spróbować ich przysmaku, czyli „Roo tail” (taki polski kotlet schabowy) oraz dempa, czyli chleb wypiekany w ognisku, który z miodem smakuje rewelacyjnie. Natomiast ogon kangura smakuje po prostu ,,inaczej”.

            Dla nich życie na pustyni nie jest trudne, co ciekawe, gdy ja musiałem pić wodę co przysłowiową sekundę, oni jej
aż tak często nie potrzebowali. Aborygeni to przecudowni ludzie. Poznałem ich ogromne poczucie humoru, ale także dostrzegłem, że dużym problemem w ich codzienności jest alkohol.

            Podczas mojej praktyki odwiedzam wiele wspólnot aborygeńskich. Ważne jest, by znać podstawowe słowa w obowiązującym języku, gdyż jest to kryterium uzyskania szacunku ze strony miejscowej ludności. Pierwsze słowa, jakich się nauczyłem w języku lokalnym, który nazywa się Arrernte było: Werte! Unte mwerre?, co oznacza: Witaj! Czy wszystko
u Ciebie dobrze?
Dużo śmiechu towarzyszy nam zawsze, gdy się przedstawiam, ponieważ język polski jest dla nich tak egzotyczny i tak śmieszny, że wypowiedzenie mojego imienia sprawia im wiele trudności. Więc, gdy słyszę jakieś dziwne imię zaczynające się na „Ma…” wiem, że chodzi o mnie.

             Kolejną ciekawą rzeczą jest pogoda. W zimę na pustyni jest ok. 20 stopni C, dla nich jest bardzo zimno. Jednak jako, że u nas 20 stopni C latem jest normą, to na mnie to nie zrobiło żadnego wrażenia. Aborygeni jednak muszą ubierać grube zimowe kurtki i czapki, kiedy ja chodzę z krótkim rękawem. Noce podczas zimy na pustyni są dramatyczne, bo temperatura potrafi spaść poniżej 0 stopni C. Tu ze względu na suchy klimat, -1 stopień C jest męczarnią. Zimno przeszywa do kości
i trzeba być bardzo cierpliwym, by przetrzymać te kilka godzin zanim temperatura znów wzroście do +20 stopni C.

            Wiem, że wiele jeszcze przede mną. Codziennie uczę się czegoś nowego o kulturze bądź kuchni aborygeńskiej.
Z wieloma rzeczami się zmagam, ale wierzę, że z Bożą pomocą uda mi się przezwyciężyć wszystkie przeszkody, które stawia życie.
            Chciałbym podziękować Wam: Dobrodziejom i Przyjaciołom Misji, za każde wsparcie dla misjonarzy. Jest to dla nas bardzo ważne by czuć je na misjach. Dziękuję za Wasz wkład w misje Kościoła i wiedzcie, że Wasze działania przyczyniają się do wzrostu Kościoła. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się w Polsce i opowiem Wam więcej historii z mojej wspaniałej przygody w Australii.

Niech Bóg Wam błogosławi, pamiętam o Was w modlitwie.

 

Kl. Maciej Zieliński SVD